top of page
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • Youtube
Bez tytułu.png

Aneta Karłowicz

Aneta – samotna mama, która walczy o życie, by być przy swoim chorym synu! Potrzebuje naszej pomocy, by wrócić do życia i być przy ukochanym dziecku!

BARDZO PILNA AKTUALIZACJA❗️(25.09.2026)

"Nie czuję własnych dłoni". Prosimy - pomóżcie! Wygrała z rakiem - teraz walczy o sprawność!

​

Jeszcze niedawno walczyła o życie. Dziś walczy o coś, co kiedyś było oczywiste – żeby pewnie utrzymać kubek, zapiąć guzik, sprawnie chodzić. Aneta przeszła ciężkie leczenie agresywnego chłoniaka. Choroba ustąpiła, ale jej skutki zostały. Odrętwiałe dłonie i stopy, osłabienie i powikłania po chemio- i radioterapii każdego dnia przypominają jej o tym, co przeszła. Przed nią kolejny turnus rehabilitacyjny.

Kiedy jesienią trafiła do szpitala z opuchniętym okiem, nie spodziewała się, że usłyszy diagnozę agresywnego chłoniaka z dużych komórek B. Wszystko wydarzyło się nagle. Musiała rozpocząć leczenie, a jednocześnie martwić się o swojego syna Piotra, który ma Zespół Aspergera i orzeczenie o niepełnosprawności.

Aneta przeszła chemioterapię i radioterapię. Dziś najtrudniejszy etap leczenia ma już za sobą, ale jej organizm nadal zmaga się z jego konsekwencjami.

​

"Zwykłe czynności stały się dla mnie wyzwaniem"

​

Największym problemem są polineuropatie. Odrętwienie dłoni i stóp towarzyszy Anecie każdego dnia. W lipcu, podczas konsultacji neurologicznej, okazało się, że choć ogólne wyniki nie są złe, problemy z czuciem nadal bardzo mocno wpływają na jej życie.

Wypadają jej rzeczy z rąk. Kubek podnosi oburącz. Zapięcie guzika w bluzce stało się wyzwaniem. Odrętwienie dłoni rozeszło się z palców na całe dłonie, a stopy pozostają odrętwiałe od palców aż do pięt.

Jednocześnie Aneta widzi efekty rehabilitacji. Dzięki systematycznym ćwiczeniom chodzi już lepiej. Wie, że właśnie dlatego nie może teraz przestać pracować nad sprawnością.

​

​

​​

​

​

​

​

​

​

​

​

​

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

​

​

Przed nią kolejny ważny krok

W drugiej połowie września Aneta wyjeżdża na turnus rehabilitacyjny do Jarosławca. Czekają ją kolejne zabiegi, ćwiczenia i intensywna praca nad odzyskaniem sił.

Po turnusie chce kontynuować rehabilitację również poza NFZ. Potrzebuje także środków na suplementację i zdrowe odżywianie, które pomogą jej odbudowywać organizm po ciężkim leczeniu.

Do połowy kwietnia była na rocznym świadczeniu rehabilitacyjnym. Obecnie otrzymuje rentę z tytułu niezdolności do pracy, przyznaną czasowo na dwa lata. Jej ogromnym marzeniem jest powrót do pracy i normalnego życia. Ma motywację i chęci. Potrzebuje tylko czasu i możliwości, by odzyskać sprawność.

​

"Nie mam środków na rehabilitację"

Problem jest jeden – środki na zbiórce się skończyły, a rachunki za rehabilitację nie poczekają.

Dla Anety rozpoczęcie zbiórki nie było łatwe. Przez całe życie to ona pomagała innym. Pracowała w ochronie zdrowia i nigdy wcześniej nie prosiła nikogo o pomoc.

​

Dziś prosi, bo chce być zdrowa i sprawna dla siebie, ale także dla swojego syna.

"Bez Was nie byłabym w miejscu, w którym jestem dziś. Pomóżcie mi zrobić kolejny krok – w stronę sprawności i samodzielności. Dziękuję za każdą wpłatę i udostępnienie!"

image_123650291 (5) (1).JPG
image_123650291 (6) (1).JPG

BARDZO PILNA AKTUALIZACJA❗️(27.06.2026)

Z całego serca błagam Was o pomoc❗️ Musze żyć dla mojego syna... – Myślałam, że to koniec walki… wtedy usłyszałam: radioterapia.

Gdy włosy zaczęły odrastać, a ja uwierzyłam, że najgorsze już za mną, los znów zadał cios. Kolejne leczenie, kolejne skutki uboczne i pytanie, które wraca każdej nocy: czy moje ciało jeszcze się podniesie? Walczę dalej – bo muszę. Dla siebie. I dla mojego syna.

Jeszcze niedawno żyłam nadzieją, że zamknęłam najtrudniejszy rozdział. Po 8 cyklach chemioterapii – 6 podstawowych i 2 profilaktycznych – cicho wierzyłam, że to już koniec inwazyjnego leczenia. Zaczęłam powoli wracać do siebie. Włosy odrastały, wizyty kontrolne miały być już tylko formalnością, a ja skupiałam się na tym, by odzyskać siły po miesiącach wyniszczającej terapii.

​

​

​​

​

​

​

​

​

​

​

​

​

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie mogę się załamać.

Jestem mamą – dlatego nie poddam się mimo chemio i radioterapii. Jestem jego jedynym oparciem, całym światem, bezpieczeństwem. To dla niego każdego dnia wstaję, prostuję plecy i walczę, nawet jeśli bardzo boli. Staram się nie pokazywać choroby, bo on musi widzieć we mnie siłę.

Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy są ze mną – za każdą wpłatę, dobre słowo, udostępnienie i modlitwę. Wasze wsparcie daje mi siłę w chwilach, gdy brakuje jej najbardziej. Dzięki Wam wiem, że w tej walce nie jestem sama.

​

Proszę – pomóżcie mi stanąć na nogi. Dla mnie. Dla mojego syna. Dla przyszłości, o którą wciąż walczę.

Anetka

​

content_64d789e8-1238-4852-8bc5-b0edaca882c8.avif

Dziś jestem po radioterapii. Grudzień 2025 roku – dokładnie rok po tym, jak w Wigilię przyjęłam pierwszą chemię. Formalnie zakończyłam leczenie onkologiczne. W praktyce… codziennie mierzę się z jego konsekwencjami.

Mam odrętwiałe dłonie, brak czucia w stopach, opuchnięte kończyny, torbiele, problemy neurologiczne i hormonalne. Moje ciało odmawia posłuszeństwa, a najprostsze czynności potrafią być ogromnym wyzwaniem. Do tego dochodzą nocne poty, uderzenia gorąca, bezsenność i ciągła niepewność – czy i kiedy to minie?

​

Mimo wszystko nie poddaję się. Chcę wrócić do pracy. Przez całe życie pomagałam innym – w laboratorium oraz jako opiekun medyczny. Moje dłonie były moim narzędziem pracy. Dziś właśnie one najbardziej potrzebują ratunku. Przede mną intensywna, długotrwała i niestety kosztowna rehabilitacja oraz turnusy usprawniające.

Niestety, ta nadzieja nie trwała długo.

Podczas wizyty kontrolnej we wrześniu 2025 roku dowiedziałam się, że konieczna będzie radioterapia. Decyzja zapadła szybko, a ja znów znalazłam się na starcie kolejnego etapu leczenia. 15 naświetlań, cztery tygodnie walki, strach przed kolejnymi skutkami ubocznymi – utratą włosów w miejscu naświetlań, pogłębieniem zaćmy i wyniszczeniem organizmu, który i tak był już na granicy.

BARDZO PILNA AKTUALIZACJA❗️(15.07.2025)

Zostaliśmy bez środków na leczenie – błagam o pomoc! Mój organizm jest wycieńczony, a każdy dzień to walka – nie tylko z chorobą, ale i z dramatycznym brakiem środków. Jednak nie mogę przerwać leczenia, to byłoby jak podpisanie na siebie wyroku. A ja mam dla kogo żyć - mój syn mnie bardzo potrzebuje!Niestety bez Waszej pomocy nie dam rady…

image_123650291 (75)_edited_edited.jpg

Nieustannie się leczę, w lipcu rozpoczęłam terapię profilaktyczną, która ma pomóc mi w dalszej walce z chorobą. To trudna droga, ale się nie poddaję. Jestem w najtrudniejszym momencie mojego życia – nie pracuję z powodu choroby, nie mam dochodów, a muszę utrzymać siebie i mojego syna.

 

Zgromadzone środki wyczerpały się, nie mam z czego zapłacić za nierefundowane leczenie, dojazdy na leczenie, czy rehabilitację. Każdego dnia czuję ogromne wsparcie – zarówno ze strony mojego dziecka, jak i od Was, Darczyńców. To daje mi siłę, by iść dalej. Dlatego dziś, z całego serca, proszę: nie pozwólcie mi zostać bez nadziei.

 

Nie pozwólcie, bym musiała wybierać między leczeniem a jedzeniem. Potrzebuję Was jak nigdy dotąd.Dołączam filmik z podziękowaniami, bo chcę Wam pokazać, jak bardzo jestem wdzięczna za każdą wpłatę. To dzięki Wam jeszcze walczę. Ale teraz potrzebuję Waszego wsparcia ponownie – natychmiast.

OPIS ZBIÓRKI

​

Aneta – samotna mama, która walczy o życie, by być przy swoim chorym synu! Potrzebuje naszej pomocy, by wrócić do życia i być przy ukochanym dziecku!

​

Nazywam się Aneta, mam 49 lat, a przez całe swoje życie poświęcałam się pomaganiu innym. Byłam pracownikiem medycznym, zawsze gotowa nieść pomoc tym, którzy jej potrzebowali. Dziś jednak to ja muszę prosić o pomoc… I to nie dla siebie, ale dla mojego dziecka, Piotra. Jestem samotną matką, która wychowuje syna z Zespołem Aspergera. Ma orzeczenie o niepełnosprawności i jest całym moim światem. Przez lata byłam dla niego mamą, terapeutką, przewodnikiem i jedynym żywicielem naszej małej rodziny.

content_cba11f69-0c8a-4a13-bb0b-060ce2617478.jpg
1bb927b4-f62a-4a69-8378-7c5281f31778.jpeg

Wszystko zmieniło się nagle, gdy choroba przyszła bez zapowiedzi. Jesienią, po zwykłym opuchnięciu oka, trafiłam do szpitala. Diagnoza była jak cios w serce — agresywny chłoniak z dużych komórek B, nowotwór, który nie dał nam czasu na przygotowanie się, który nie zapytał, czy jestem gotowa, czy dam radę. Po prostu zaatakował.

​

Dziś jestem po kilku cyklach intensywnej chemioterapii, ale przede mną jeszcze kolejne dawki, a później najprawdopodobniej radioterapia i długa rehabilitacja. Mój organizm jest wycieńczony, straciłam włosy, a sterydy, które przyjmuję, wywołały początki zaćmy. Z każdym dniem czuję, jak ta walka staje się coraz trudniejsza.

​

Ale nie mogę się poddać. Nie dla siebie – dla mojego syna. Tylko ja jestem przy nim, tylko na mnie może liczyć. Piotruś potrzebuje mnie zdrowej, silnej i obecnej. Potrzebuje mamy, która porozmawia z nim, przytuli go, pomoże odnaleźć się w świecie, który i bez choroby jest dla niego niełatwy.

​

Każdy dzień to nie tylko walka z rakiem, ale i strach o to, jak przetrwamy. Koszty leczenia, dojazdy, leki, rehabilitacja – to wszystko wiąże się z ogromnymi wydatkami, które sama nie jestem w stanie unieść. Nie mam nikogo poza Wami.

​

Dziś błagam Was o pomoc. O szansę na powrót do życia, na powrót do mojego syna, na bycie matką, którą Piotruś tak bardzo potrzebuje.

​

Proszę, pomóżcie mi. Dajcie nam nadzieję na przyszłość...

​

Aneta

Jeśli chcesz dokonać wpłaty przelewem tradycyjnym:

Fundacja Drobne Gesty

​

Tytułem: darowizna Aneta Karłowicz

​

Numer rachunku: 98 1140 2004 0000 3502 8359 9291 (mBank)

​

Numer IBAN: PL98 1140 2004 0000 3502 8359 9291

​

Numer BIC (SWIFT): BREXPLPWMBK

Zbiórka publiczna:

Jeśli chcesz zorganizować festyn, koncert lub kwestę dla Anety napisz do nas: fundacja@drobnegesty.pl lub zadzwoń: 783 278 275

​

Wpłaty ze zbiórki publicznej (do puszek) należy dokonywać na:

​

Fundacja Drobne Gesty

​

Tytułem: Zbiórka publiczna Aneta Karłowicz

​

Numer rachunku: 98 1140 2004 0000 3502 8359 9291 (mBank)

​

Numer IBAN: PL98 1140 2004 0000 3502 8359 9291

​

Numer BIC (SWIFT): BREXPLPWMBK

KONTAKT

Fundacja Drobne Gesty
ul. Osiedlowa 16

65-268 Zielona Góra

​

​

​

​+48 535 000 164

KRS: 0001030693,

NIP: 9731092524,

REGON: 525047943

​

Darowizny: nr 98 1140 2004 0000 3502 8359 9291 (mBank)

Numer IBAN: PL98 1140 2004 0000 3502 8359 9291

Numer BIC (SWIFT): BREXPLPWMBK

OBSERWUJ NAS

​

fundacja@drobnegesty.pl​​​​​​

  • Facebook
  • Instagram
  • YouTube

2025 © Fundacja Drobne Gesty Powered and secured by Wix

bottom of page